Rozdział 8 - Pamiętnik, niepozorne źródło problemów...cz.1 >> niedziela, 18 listopada 2007 19:27:58
Notka inna niż poprzednie, ale mam nadzieję, że wam się spodoba. Tym bardziej, że będzie taka jeszcze jedna. Ja osobiście jestem z niej zadowolona.
Jest to niestety notka pożegnalna.
Nie na zawsze, ale na jakiś czas. Odcinają mi internet, więc do końca
grudnia nie macie co spodziewać się nowości.
Do środy będę jeszcze nadrabiać zaległości, czytać wasze blogi i komentować, potem się zobaczy.
Dziękuję za wytrwałość i proszę o cierpliwość.
Notkę dedykuję:
- Darii i Dobrosi(standard:P):*:*:*:* - zielono mi, wam niewątpliwie też, wieć dziękuję za cierpliwość!
- Alusi :* (znienawidzona-milosc-hermi) - kocham, ale jak zobaczę pobiję!
- Asi :* (hermioned) - za ten cudowny szablon, który macie zaszczyt oglądać, dziękuję kochana :*
- Kokosiowi :* (mezczyzni-mysla-tylko-o-jednym) - bo wróciła do pisania wspaniałego bloga, którego uwielbiam, bo jest zajebista(o czym sama zresztą wie) i w ogóle za to, że jest. Kochana nawet nie wiesz ile mi dają nasze rozmowy :*
- Oli :* - świat będzie nasz, a 13 latki zaczną obklejać pokoje naszymi plakatami! Za cudowne rozmowy, przepełnione optymizmem.
I wszystkim innym, którzy czekali i pozwolili mi uwierzyć, że to co robię, ma sens!
Kocham Was :*
......................................................................................
Piegowaty rudzielec stał nad wielkim łóżkiem z 4 kolumienkami i z całej
siły potrząsał leżącą na nim postacią.
-Harry!! Harry błagam obudź się!!
Jednak działania piegusa nie przynosiły skutku.
-Wybacz przyjacielu - szepnął do siebie Ron - Muszę to zrobić...
Po czym wylał na Harrego zawartość stojącego na parapecie dzbanka.
- Co do 100 goblinów?!
-Harry wstawaj!! Zaraz mamy Transmutację a ty nawet nie jadłeś śniadania! -
na twarzy Rona malowało się przerażenie. Nic dziwnego, spóźnienie
do McGonnagal...tego młody Weasley nie życzył nawet najwiekszemu wrogowi...
-Przepraszam...nie musiałeś na mnie czekać - próbował tłumaczyć się
Potter
-Nic nie mów, tylko się ubieraj...wole nie myślec co zrobi McGonnagal
jak znowu się spóźnimy...
~~*~~
Petunia Dursley odkurzała właśnie stary pokój Harrego, który na powrót
miał stać się starą sypialnią Dudley'a na zepsuty sprzęt,
kiedy zauważyła wystającą spod łóżka gazetę.
Najpierw nie chciała do niej podejść, miała wstręt do wszystkiego,
co wiązało się z magią, poczynając od swojej siostry na tej nieszczęsnej
gazecie kończąc.
W końcu jednak odezwał się w niej duch gospodyni idealnej
i nadopiekuńczej matki. Przecież nie wpuści Dudziaczka do zaśmieconego
pokoju. A swoją drogą co ten Potter sobie myśli?Przez tyle lat
zastępowali mu rodzinę a ona wyjeżdżając nawet po sobie nie posprzątał!
Drżącą reką sięgneła po gazetę.
Nagle ze zdziwieniem odkryła, że zdjęcie na okładce gazety
się rusza!
- Czego Ci cali "czarodzieje" nie wymyślą?! Zamiast sobie zdjęcia robić
powinni zająć sie pokojem na świecie...Masakra w Ruandzie,
wojna w Iraku, a nawet tu w Anglii, ciągłe morderstwa i zaginięcia.
Pani Dursley popatrzyła na datę wydania i tytuł gazety.
Był to prorok codzienny sprzed ponad roku. Petunia jeszcze raz spojrzała
na zdjęcie. Była na nim kobieta, ze smutnym uśmiechem i jakąś taką pustką
w oczach.
-Znam ją skądś...-pomyślała Petunia, jednak po chwili wydało jej się to
śmieszne, skąd mogłaby znać jakąś nienormalną czarodziejkę. Zaintrygowana
spojrzała jednak na podpis pod zdjęciem:
"Znaleziono ciało Amelii Bones, podejrzewani są
śmierciożercy!"
Ziarenko zwątpienia zaczęło kiełkować w głowie Petuni Dursley.
-Naprawdę skądś znam to nazwisko...Bones...Bones... - Probowała
sobie przypomnieć, jednak bez rezultatów.
Zrezygnowana postanowiła, że zapyta Vernona, może on będzie wiedział.
Po czym wróciła do odkurzania.
~~*~~
Harry, Ron i Hermiona biegli właśnie na Transmutację. Czarnowłosy chłopak
pochłaniał właśnie tosta,którego przyniosła mu Hermiona, przewidując,że
nie zdąży do wielkiej sali na śniadanie.
Mieli jeszcze minutę do dzwonka, kiedy Harry w coś uderzył:
-Prze..-podniósł głowę. Nad sobą zobaczył Narcyzę Malfoy - Co Pani tu
robi?!
- Nie twoja sprawa smarkaczu. Zajmij się swoimi sprawami.
Harry popatrzył jeszcze zimno na Narcyzę po czym ruszył za przyjaciółmi.
Pani Malfoy zobaczyła, że na ziemi coś leży.
-Potter...-zaczęła matka Dracona. Nie dokończyła, gdyż zobaczyła znajomą
okładkę. Harry zresztą i tak jej nie słyszał,
bo właśnie Minerwa McGonnagal odejmowała mu 15 punktów za spóźnienie.
- Przecież to niemożliwe - pomyślała Narcyza.
A jednak.
Ta sama okładka, ten sam charakter pisma. To niewątpliwie to co myśli
...ale skąd ma go ten dzieciak? Przecież z tego co słyszała
wyraźnie wynikało, że...
Nagle Narcyzę uderzyła pewna myśl.
Musi koniecznie się z nim skontaktować!
~~*~~
Troje przyjaciół siedziało właśnie nad pracą domową z Transmutacj
na temat nielegalnych animagów, kiedy usłyszeli stukanie w okno.
-To świnka!- krzyknął Ron i poszedł wpuścić sowę do środka.
Hermiona złapała maleństwo i odwiązała od jej nózki list.
-Słuchajcie, Hagrid zaprasza nas na herbatę...
Kochane dzieciaki,
chciałbym zprosić was do mnie na cherbatę. Mam dobrą wiadomość.
Czekajcie na mnie przed wejściem do zamku o 18.
Wasz Hagrid
- Idziemy? - zapytał Ron - Mam już dość ślęczenia nad książkami..
- Pewnie - odpowiedziała bez namysłu Hermiona - Sama chętnie odpocznę...
Ron już zbierał się żeby jej coś odpowiedzieć, jednak Harry go uprzedził
- Idźcie sami, ja chce poczytać w spokoju dziennik. Dawno nie miałem
wolnego wieczoru.
Hermiona wyglądała jakby chciała jeszcze coś powiedziec, wiedziała
jednak, że to bezcelowe. Harry do tej pory nie powiedział im co to jest,
ale poświęcał temu dziennikowi cały swój wolny czas. Jego przyjaciół
zaczynało już to męczyć.
- Jak chcesz. Chodź Ron, jest za 17:40, ubierz się i spotkamy się za
5 minut pod portretem grubej damy.
~~*~~
Punktualnie o 18 Ron i Hermiona stawili się przed wejściem do zamku.
Uradowany gajowy już na nich czekał.
-Czołem dzieciaki! Cieszę się, że przyszliście.A gdzie Harry?
-Został, musi poczytać - powiedziała Hermiona. Rudzielec spojrzał na
nią zaskoczony, ale zganiła go wzrokiem.
Całą drogę do zamku Hagrid wesoło pogwizdywał.
Przyjaciele taktownie milczeli,wiedzieli że gajowy prędzej, czy później
wyjawi im powód swojej radości.
W końcu kiedy nalał im herbaty, z arcypoważną miną oznajmił:
-Wyjeżdżam!
Ron wytrzeszczył oczy:
- I to dlatego jesteś taki radosny?!
-To jakaś misja dla zakonu? - spytała Hermiona
-Nie - odpowiedział spokojnie olbrzym - Olimpia zaprosiła mnie do siebie,
na 3 tygodnie do Francji.
Hermiona aż zakrztusiła się herbatą.
- To...to wspaniale - wycharczała
-Prawda?! Też się cieszę - gajowy wprost promieniał - Ale powiedzcie mi
czemu nie ma z wami Harrego.
Tym razem młoda Gryfonka zdobyła się na szczerość:
- W wakacje Harry znalazł na strychu jakiś dziwny dziennik. Mówi, że
to pamiętnik kogoś z jego rodziny i całe dnie siedzi zaczytany. Oceny
znacznie mu się pogorszyły, jest roztargniony, ale nie chce nam zdradzić
co to...
Ku ich zaskoczeniu gajowy nie wyglądał na zdziwionego, raczej tak, jakby
spodziewał się tego:
-Tak myślałem, że kiedyś go znajdzie...jego ciotka bardzo lubiła...
-CIOTKA?! - krzyknęli równocześnie Ron i Hermiona
-Tak..ciotka...-zmieszał się Hagrid, przyjaciele widzieli, że powiedział
za dużo...- Ciotka Harrego...Penelopa czy jak jej tam dostała w spadku
po Lily wszystkie pamiątki rodzinne. Ona zawsze lubiła kolekcjonować
starocie...
Gryfoni nie wyglądali na przekonanych, więc olbrzym zmienił temat:
-Jak wam smakuje herbatka? To jakiś nowy mugolski wynalazek, pomarańcza
i czosnek...
Reszta wizyty upłynęła na neutralnych tematach.
Kiedy pożegnali się z gajowym Hermiona powiedziała:
-Nie podoboa mi się to. Hagrid coś kręci...nie uważasz?
-Tak...ale narazie to nie nasz problem. Problem będziemy mieli jak wróci
z Francji z małymi Hagridziątkami.
Hermiona uśmiechnęła się niewyraźnie. Musi koniecznie dowiedzieć się
o co chodzi.
~~*~~
Kiedy Ron wszedł do dormitorium od razu zobaczył, że coś jest nie tak.
Nagle w drzwiach sypialni stanęła Hermiona:
-Ron, przepraszam wzięłam przez przypadek Twoje wypracowanie dla
McGonnagal, prze...na brodę Merlina co tu się stało?!
Nagle z pod łóżka wyszedł Harry. Miał potargane włosy, przekrzywione
okulary. Rumieńce na jego policzkach wskazywały na wielkie emocje.
-Harry! Co tu się dzieje?!- rudzielec był w niemniejszym szoku niż jego
przyjaciółka.
-Dziennik...dziennik zniknął!
~~*~~
Stary, rozsypujący się dom na wzgórzu za dawną fabryką szkła
nie zachęcał mieszkańców do zapuszczania się w tamte rejony. Nawet małe
dzieci, które lubiły nawiedzone domu bały się zapuszczać w tamte strony.
Wszyscy myśleli, że nikt tam nie mieszkał. Mylili się jednak. Dom był
zamieszkany, a w środu całkiem luksusowo urządzony. Tylko jedna osoba
nie bała się, a właściwie nie brzydziła się mieszkać w takich warunkach.
Severus Snape.
Po zabójswie starego Dumbledora musiał zmienić kryjówkę i Czarny Pan
odstąpił mu ten oto dom na wzgórzu.
Mistrz eliksirów pił właśnie herbatę siedząc wygodnie na kanapie
i czytając "100 najbardziej trujących eliksirów" Mirandy Bashawk, kiedy
przez komin wleciała piękna szara sowa.
Upuściła paczkę na kolana Severusapo czym odleciała tą samą drogą, którą przybyła.
Zaintrygowany Snape wyjął z paczki list:
Severusie,
Podejrzewam, że w tej twojej dziurze musi Ci się bardzo nudzić, więc
przesyłam Ci to co dzisiaj znalazłam na korytarzu w Hogwarcie,
prawdopodobnie upuścił to Potter, musisz tylko zwrócić mi to niedalej
niż za kilka dni. Potter nie może się zorientować, że to zabrałam.
Mam nadzieję, że pamiętasz ten niepozorny przedmiot?
Narcyza
Na dnie pudełka leżał dziennik, który tak dobrze znał.
To pismo, ta okładka.
Severus pamiętał, pamietał bardzo dobrze...na dnie paczki leżał
Pamiętnik Penny Evans
...........................................................................
Edit:
No i po neostradzie. Brak internetu na czas nieokreślony.
Nie wiem kiedy będę go znowu miała. Wasze notki będę się starała czytać w miarę możliwości, jeśli takowe będą. Co do mojej notki, nic nie wiadomo.
Na wszystkie komentarze także postaram się odpisywać, ale niczego nie gwrantuję. Mam nadzieję, że za mną zatęsknicie ;] Kocham Was :*!
Edit2
Kochani moi :*:*:* Wracam już w styczniu!W STYCZNIU! To prawie niedługo ;] Wytrzymacie...Teraz korzystam z uprzejmości Dobrosi i cierpliwości Agaty, które zaraz mnie zabiją więc musze szybko.Życzę Wam wszystkim Wesolutkich Świąt, z pysznym Żarciem i miłą atmosferą i pełnych miłości i co tam jeszcze sobie chcecie. Kocham :* Wracam po Nowym Roku z notką-mam nadzieję!
Wasza Misia :*
komentarze [31]